
– Chcą nam zabudować ostatni skrawek zieleni w okolicy i zabrać garaże, które stają tu ponad czterdzieści lat – alarmują mieszkańcy ul. Ofiar Katynia. Jak dodają, na taką inwestycję się nie zgodzą i już złożyli protest w tej sprawie do ratusza.
Spis treści:
Mieszkańcy os. Generała Andersa, a konkretnie ulicy Ofiar Katynia, zostali kilka dni temu powiadomieni o planach budowy kolejnych bloków na swoim osiedlu. Chodzi o plac pomiędzy pętlą autobusową, koło zjazdu do galerii Nowy Świat, na którym od czterdziestu sześciu lat znajdują się m.in. prywatne garaże oraz stoi prywatny dom.
Nie jeden blok, ale kilka
– Prezydent oraz wydział architektury miasta Rzeszowa wysłali do nas pisma z informacjami, że ktoś się chce budować w tym miejscu – mówi Wojciech Przybycień, właściciel jednego z garaży.
Jak wyjaśnia – nie chodzi nawet o jeden blok, ale o kilka.
Mówią nam nawet o osiemnastopiętrowych blokach. Ale nie dziwne, bo im wyżej, tym więcej kasy się weźmie. Dookoła mają stanąć bloki czteropiętrowe. Tylko tam nie ma miejsca, ani na garaże, ani na miejsca postojowe. A wiadomo, że na podziemnym parkingu wszyscy się nie zmieszczą. Nie ma takiej opcji
kwituje krótko.
Ostatni skrawek zieleni pod zabudowę?
Jak mówi, miasto chce im odebrać ostatni skrawek zieleni w okolicy – zostanie sam beton i kostka.
– Już teraz jeden drugiemu patrzy z okien w talerz. Jak to jest możliwe, że ostatnie zakątki zieleni, które zostały na Baranówce chcą zabetonować? – pyta.
Zastanawia się też, jak przyszły inwestor chce rozwiązać sprawę wód opadowych. Bo teren, o którym mowa, znajduje się na górce.
– Gdzie pójdą te wody? Jak przyjdą większe ulewy, to kanalizacja nie odprowadzi wody. Tam będzie jezioro łabędzie – komentuje.
Petycja przeciwko budowie już w urzędzie
Pan Wojciech podpisaną przez mieszkańców petycję przeciwko tej zabudowie zaniósł do prezydenta i głównego architekta miasta w ostatni dzień marca. Podpisali ją prawie wszyscy mieszkańcy, choć na złożenie protestu był tylko tydzień.
ZOBACZ TAKŻE: W centrum Rzeszowa może powstać nowy blok. „To byłby koszmar”
Mówi, że mieszkańcy nie wyrażają zgody na żadną z zaproponowanych koncepcji. Szczególnie ci, który mają wykupione w tym miejscu garaże.
O Rzeszowie mówią, że to raj dla deweloperów i nawet na klombie można wieżowiec postawić. Ostatnie zielone zakątki chcą zabudowywać. Jak po drugiej stronie, na Krakowskiej
mówi.
I dodaje, że budowa tych wieżowców jest bardzo uciążliwa dla mieszkańców.
– Kurzy się wszędzie, musimy wciąż myć okna. Wszędzie styropian i plastik, który rozkłada się kilkaset lat. Zgłaszałem do zieleni, do straży miejskiej i nic. Czemu nikt się tym nie przejmuje, nikt tego nie sprząta? Wszystko leci na nasze osiedle – skarży się.
Wieżowce w Rzeszowie przy Ofiar Katynia? Ratusz uspokaja
Ratusz uspokaja – na razie nie ma mowy o żadnej budowie. Ale rzeczywiście jedna z firm wystąpiła o trzy warunki zabudowy („wuzetki”) dla tego miejsca, które obejmują różne części terenu należącego do kilku właścicieli.
Wystąpienie o warunki zabudowy nie oznacza jeszcze, że taka inwestycja tam powstanie. Nawet nie będąc właścicielem działek można wystąpić o warunki zabudowy na danej działce. Tu wystąpiono o trzy takie wnioski, które obejmują różne warianty zabudowy
wyjaśnia Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa.

„Wuzetek” szybko nie dostaną
Jeden z dokumentów obejmuje zabudowę podobną do tej, którą buduje Bryksy – po stronie os. Krakowska Południe, czyli na budynki ponad pięćdziesięciometrowe. Druga „wuzetka” obejmuje teren garaży, które w dużej części są wykupione przez mieszkańców ul. Ofiar Katynia. Trzecia – obejmuje podobny teren.
– Te dokumenty dopiero do nas wpłynęły. Nie potrafię powiedzieć ile czasu zajmie nam wydanie warunków zabudowy – mówi Gernand.
ZOBACZ TEŻ: Smog w Rzeszowie. Miasto się dusi, ale… statystycznie go nie ma
Dodaje, że do wydziału architektury wpływa obecnie bardzo dużo wniosków o wydanie warunków zabudowy. Związane jest to z realizacją przez miasto planu ogólnego, który określa politykę przestrzenną gminy oraz sposób jej zagospodarowania. Obowiązek sporządzenia takiego planu wprowadzono ustawą w lipcu 2023 roku. Rzeszów do sporządzania takiego dokumentu zabrał się w pierwszej połowie 2024 roku.
Najpierw prawo własności, później pozwolenie na budowę
Gernand dodaje, że przy wydawaniu „wuzetki” w pierwszej kolejności będą brane pod uwagę aspekty związane z kwestiami prawnymi, czy skomunikowaniem tego terenu.
– Ale wnioski od mieszkańców zostaną uwzględnione, bo jest to ważny głos w dyskusji – podkreśla.
Dodaje, że ewentualna decyzja o wydaniu warunków zabudowy też niczego nie oznacza, bo przy wydaniu pozwolenia na budowę trzeba się wykazać m.in. własnością terenu.
– A jak wiemy w tym miejscu sytuacja jest dość skomplikowana. Aby budować trzeba mieć prawo do dysponowania gruntem – mówi.
Uspokajam mieszkańców, bo prawo wystąpienia o wuzetkę przysługuje każdemu na dowolny teren w mieście. Nie mamy wpływu na to, że ktoś występuje o taką decyzję. Dodatkowo – wydanie takiego dokumentu nie oznacza, że inwestycja będzie realizowana, bo realizuje się ją w oparciu o pozwolenie na budowę
powtarza urzędnik.
Masz ciekawy temat? Napisz do nas na: re******@to*******.pl, lub skontaktuj się przez Facebooka.