
Polski rynek pracy zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Starzejące się społeczeństwo i malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym sprawiają, że coraz większą rolę w gospodarce odgrywają pracownicy z zagranicy. Bez ich udziału utrzymanie tempa wzrostu może okazać się trudne.
Spis treści:
Polska gospodarka coraz wyraźniej zderza się z barierą, której nie da się ominąć ani krótkoterminowymi programami, ani doraźnymi decyzjami biznesowymi. Tą barierą jest rynek pracy. Malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym, starzenie się społeczeństwa oraz rekordowo niskie bezrobocie powodują, że dostęp do pracowników staje się jednym z kluczowych czynników decydujących o zdolności firm do realizacji planów produkcyjnych i inwestycyjnych.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że liczba osób pracujących w Polsce systematycznie maleje, mimo relatywnie dobrej koniunktury. Średni wiek pracujących przekroczył już 43 lata, a zasób krajowej siły roboczej kurczy się z powodów czysto demograficznych. Według prognoz liczba osób w wieku produkcyjnym może spaść o ponad 2 mln do połowy lat 30., co oznacza trwałe ograniczenie potencjału wzrostu gospodarczego.
Demografia kontra produkcja
Skutki tych procesów najsilniej odczuwają branże oparte na pracy operacyjnej: przemysł, przetwórstwo, logistyka i budownictwo. To właśnie tam deficyt pracowników przekłada się bezpośrednio na przestoje, niewykorzystane moce produkcyjne i rosnące koszty jednostkowe.
GUS raportuje dziesiątki tysięcy wolnych miejsc pracy w samym tylko sektorze przemysłowym, a przedsiębiorcy coraz częściej wskazują, że brak ludzi – a nie brak zamówień – jest dziś realnym ograniczeniem rozwoju. W praktyce oznacza to, że rynek pracy przestaje być neutralnym tłem dla gospodarki, a staje się jednym z jej głównych hamulców.
Cudzoziemcy jako stabilizator rynku pracy
W tej sytuacji coraz większą rolę odgrywają pracownicy z zagranicy. Według danych GUS w Polsce pracuje już ponad 1,1 mln cudzoziemców, co stanowi blisko 7% wszystkich zatrudnionych. Najliczniejszą grupę wciąż stanowią obywatele Ukrainy, jednak struktura migracji stopniowo się zmienia – rośnie udział pracowników z Azji, Kaukazu i Ameryki Łacińskiej.
Ekonomiści są zgodni: bez napływu pracowników z zagranicy luka kadrowa w polskiej gospodarce byłaby dziś znacznie głębsza. To zjawisko nie ma już charakteru tymczasowego. Migracja zarobkowa stała się jednym z trwałych mechanizmów równoważenia niedoborów demograficznych.
– Kluczowe znaczenie ma dziś nie tylko sama dostępność pracowników, ale sposób organizacji całego procesu zatrudnienia. Pracownicy z zagranicy stali się fundamentem ciągłości operacyjnej wielu firm produkcyjnych. Wyzwaniem nie jest już samo znalezienie ludzi, ale zapewnienie legalności, stabilności i przewidywalności zatrudnienia” — podkreśla Waldemar Nowiński, prezes agencji pracy EST-Polska.
Od rekrutacji do zarządzania ryzykiem kadrowym
Wraz ze wzrostem skali zatrudnienia cudzoziemców rośnie też złożoność procesów formalnych. Legalizacja pobytu i pracy, zmieniające się przepisy, presja kontrolna oraz rotacja pracowników sprawiają, że coraz więcej firm decyduje się na współpracę z wyspecjalizowanymi partnerami rynku pracy.
Agencje pracy przestają pełnić rolę prostych pośredników rekrutacyjnych. Ich funkcja coraz częściej polega na przejęciu części ryzyka operacyjnego związanego z dostępnością siły roboczej.
– Dla przedsiębiorstw produkcyjnych kluczowe jest dziś poczucie bezpieczeństwa. Naszą rolą jest zdjąć z nich ciężar formalny i organizacyjny, tak aby mogły skupić się na produkcji, a nie na gaszeniu pożarów kadrowych – mówi prezes EST-Polska.
To podejście wpisuje się w szerszy trend gospodarczy: praca staje się zasobem, którym trzeba zarządzać strategicznie, podobnie jak energią czy łańcuchem dostaw.

Prognoza 2026 – 2028: rynek pracy jako główne ograniczenie wzrostu
W perspektywie najbliższych lat presja na rynek pracy będzie się nasilać. Prognozy demograficzne wskazują, że w latach 2026 – 2028 liczba osób w wieku produkcyjnym będzie spadać średnio o 150 – 200 tys. rocznie. Jednocześnie popyt na pracę w przemyśle i logistyce pozostanie wysoki, co oznacza dalsze napięcia między podażą a popytem.
Eksperci szacują, że skuteczna integracja pracowników zagranicznych może zwiększać potencjał wzrostowy gospodarki nawet o 0,3 – 0,5 pkt proc. PKB rocznie. Warunkiem jest jednak stabilność zatrudnienia i ograniczenie rotacji, która generuje wysokie koszty po stronie firm.
– Rynek jasno pokazuje, że pracownicy z zagranicy nie są już rozwiązaniem awaryjnym. To trwały element zespołów produkcyjnych. Firmy, które wcześniej to zrozumieją, zyskają przewagę operacyjną – podkreśla Waldemar Nowiński.
Nowy model zarządzania zatrudnieniem
W obliczu tych trendów coraz więcej przedsiębiorstw przechodzi z doraźnego reagowania na braki kadrowe do modelu długofalowych partnerstw. Kluczowe stają się dywersyfikacja źródeł rekrutacji, stabilizacja zespołów zamiast ciągłej wymiany pracowników, a także przeniesienie części ryzyka kadrowego na wyspecjalizowanych partnerów.
– Dziś koszt braku pracownika bywa wyższy niż koszt jego utrzymania. Zarządzanie zatrudnieniem staje się decyzją stricte ekonomiczną, a nie tylko personalną – zauważa prezes EST-Polska.
Praca jako przewaga konkurencyjna
W dłuższej perspektywie dostęp do siły roboczej będzie jednym z kluczowych czynników konkurencyjności polskich firm. Demografii nie da się odwrócić w ciągu kilku lat, dlatego zdolność do efektywnego i legalnego zatrudniania pracowników – także z zagranicy – stanie się jednym z fundamentów stabilnego wzrostu.
W tym kontekście rola wyspecjalizowanych agencji pracy, takich jak EST-Polska, ewoluuje z funkcji rekrutacyjnej w kierunku zarządzania ryzykiem kadrowym – obszaru, który w nadchodzących latach będzie miał bezpośredni wpływ na wyniki finansowe firm produkcyjnych i całej gospodarki.
