
Miasto usuwa miejsca parkingowe z alei Pod Kasztanami. – Bardzo dobrze, czas najwyższy, aby ten teren został w końcu zamknięty dla samochodów – cieszy się pani Jadwiga, mieszkanka Śródmieścia.
Spis treści:
Pracownicy Zarządu Zieleni Miejskiej w Rzeszowie w piątek od rana uwijali się w alei Pod Kasztanami. Przy pomocy ciężkiego sprzętu usuwali znajdujące się przy fosie betonowe płyty ażurowe, które obecnie wielu kierowcom służyły, jako nielegalny parking.
– Usuwamy, w ogóle ich już tu nie będzie – przekazali nam robotnicy.
– To bardzo dobra informacja, walczyliśmy o to z sąsiadami od lat – mówi nam spacerująca z pieskiem pani Jadwiga mieszkająca w okolicy.
Ja tu mieszkam z dziada, pradziada i to zawsze była uliczka spacerowa. Samochody są tu nie potrzebne, niszczą zieleń i degradują skarpę przy fosie. Czas najwyższy, by zniknęły
stwierdziła stanowczo mieszkanka Śródmieścia.
ZOBACZ TEŻ: W centrum Rzeszowa może powstać nowy blok. „To byłby koszmar”
To decyzja prezydenta Fijołka
Jak słyszymy w Urzędzie Miasta Rzeszowa, usunięcie płyt z alei Pod Kasztanami, to decyzja prezydenta miasta Konrada Fijołka.
– Jest plan, aby ograniczać liczbę samochodów wjeżdżających do ścisłego centrum Rzeszowa, czyli do serca miasta. Do tej pory wielu kierowców robiło to nielegalnie – mówi Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa.
Jak dodaje – płyty ułożone jeszcze za poprzedniego prezydenta bardzo kusiły kierowców.
Narażali się na mandat, ale to ryzyko podejmowali. Dlatego je usuwamy. Po to, by zlikwidować tam miejsca postojowe i aby kierowcy tam już nie wjeżdżali
wyjaśnia rzecznik prezydenta.

Aleję Pod Kasztanami zabezpieczą donice
Aleja Pod Kasztanami codziennie zastawiona była samochodami. Nawet podczas piątkowych działań pracowników „zieleni” kierowcy wciskali je, gdzie jeszcze się dało.
POLECAMY: Parkowanie w Rzeszowie dzięki aplikacji mogło być prostsze. Coś poszło nie tak
Straż Miejska systematycznie zakładała tam blokady na koła i wystawiała mandaty. Na darmo. Teraz miasto ten teren chce zabezpieczyć ozdobnymi donicami, które zostaną przeniesione z miejsc, w których powstają ogrody deszczowe.
W miarę postępu prac przy ogrodach deszczowych, cześć donic zostanie uwolniona i przeniesiona właśnie na aleję Pod Kasztanami. Staną od strony fosy, aby kierowcy tam nie parkowali, by ten teren ich nie kusił
wyjaśnia Artur Gernand.
Centrum Rzeszowa to strefa ograniczonego ruchu
Ograniczenie wjazdu obowiązuje w ścisłym Rzeszowa od lat, ale nie każdy się do tego stosował. Aleja od rana zastawiona była autami i tylko wieczorem można było nią spokojnie spacerować.
Gernand przypomina, że na aleję Pod Kasztanami mogą wjeżdżać tylko i wyłącznie kierowcy, posiadający identyfikatory uprawniające do wjazdu do strefy ograniczonego ruchu B. Takie pozwolenia wydawane są mieszkańcom, służbom oraz pracownikom firm mającym swoje siedziby w okolicy.
Dodaje też, że Straż Miejska będzie jeszcze intensywniej patrolować ten teren, bo na początku na pewno będzie sporo zamieszanie.
Kierowcy bez identyfikatora, którzy się tam zapędzą, będą zapewne krążyć po okolicy i szukać miejsc parkingowych. Ale my wychodzimy na przeciw oczekiwaniu mieszkańców i likwidujemy nielegalnie zajmowane miejsca parkingowe w centrum Rzeszowa
podkreśla.
Nie wszystkie miejsca parkingowe zostaną jednak zlikwidowane. Jak wyjaśnia urzędnik, niektórzy właściciele domów czy firm znajdujących się w okolicy, mają wykupione miejsca parkingowe i one tam zostaną.
– Ale nie będzie ich dużo, bodajże są to trzy takie miejsca – mówi Artur Gernand.

To dobry krok, czas na kolejne
Z decyzji prezydenta Fijołka cieszą się też aktywiści miejscy, którzy już od dawna postulowali, aby centrum „oczyścić” z samochodów.
POLECAMY: Smog w Rzeszowie. Miasto się dusi, aktywiści alarmują
Bartłomiej Kwasek ze Strefy Działań Miejskich przypomina, że Aleja Pod Kasztanami to jedna z najstarszych ulic w Rzeszowie, sąsiadująca z cennymi zabytkami, takimi jak Pałac Lubomirskich, kordegarda czy Zamek Lubomirskich.
Sam trakt powstał pod koniec wieku XVIII i jest wpisany w historię miasta. Mimo to władze Rzeszowa przerobiły tę aleję na parking, co jest sytuacją nie do zaakceptowania – to tak, jakby pozwolić na parkowanie na chodnikach na krakowskich Plantach czy na terenie warszawskich Łazienek
mówi aktywista.
Działacze społeczni od dawna upominają się o to, aby przywrócić tej przestrzeni właściwą funkcję, czyli miejsca rekreacji dla mieszkańców i reprezentacyjnej alei miejskiej.
– To niestety jedno z wielu miejsc w centrum Rzeszowa, które zostało przez władze miasta zamienione w parking dla samochodów – dodaje Bartłomiej Kwasek.
Aktywiści mówią, że usunięcie samochodów z alei Pod Kasztanami, to dobry krok i mają nadzieję, że na tym się nie skończy. Przypominają, że mieszkańcy Rzeszowa czekają jeszcze na uwolnienie od samochodów innych ważnych ulic, jak: deptaku przy ul. 3 Maja na skrzyżowaniu z Zygmuntowską czy Placu Farnego.
Dołącz do nas. Jesteśmy na Facebooku i Instagramie.
