
Jeśli uda się wam z powodzeniem zainstalować aplikację e-parking, zobaczycie w smartfonie mapę Rzeszowa i bez problemu znajdziecie wolne miejsce w płatnej strefie parkowania. Rozwiązanie jest świetne, problem stanowi jednak rozpoczynające ten tekst słowo „jeśli”.
E-parking miał być wielkim sukcesem. Prezydent Konrad Fijołek, chwalił się w grudniu, że „to aplikacja pierwsza tego typu w Polsce i jedna z pierwszych w Europie, która naprowadzi kierowcę bezpośrednio na miejsce”. Mówiono dużo o innowacyjnym rozwiązaniu i o tym, że skorzystają wszyscy mieszkańcy, nawet ci, którzy samochodami nie jeżdżą. Miasto miało być czystsze, dzięki niższej emisji spalin, ponieważ kierowcy poszukujący miejsca do zaparkowania, zamiast krążyć po ulicach, natychmiast trafialiby do celu.
Coś jednak poszło nie tak – mieszkańcy Rzeszowa aplikację zignorowali. Większość prawdopodobnie w ogóle nie ma o niej pojęcia. A ci, którzy próbują ją uruchomić, rezygnują zanim jeszcze trafią na pierwszą wolną miejscówkę parkingową. Tak przynajmniej wynika z opublikowanych niedawno danych stowarzyszenia Razem dla Rzeszowa. Oraz z ocen i komentarzy zamieszczonych pod aplikacją.
Razem dla Rzeszowa mówi sprawdzam
Po pół roku od uruchomienia w Rzeszowie parkingowej aplikacji stowarzyszenie Razem dla Rzeszowa postanowiło sprawdzić jaką popularnością cieszy się e-parking. O dane poprosiło Miejską Administrację Targowisk i Parkingów, która zarządza systemem parkingowym w mieście. Okazało się, że w ciągu sześciu miesięcy, od grudnia do czerwca 2022 r., aplikację pobrano zaledwie 1939 razy. Jeszcze słabiej wypada suma jej użyć – 93.
Z tymi liczbami Razem dla Rzeszowa zestawiło kilka innych:
- koszt systemu to 15 mln zł,
- liczba samochodów zarejestrowanych w Rzeszowie wynosi 120 tys.,
- a tych wjeżdżających każdego dnia do centrum ok. 125 tys.
– Wynik naszego sprawdzenia w zestawieniu z kosztami tego gadżetu, chyba nie wymaga komentarza – sukces na miarę słynnej wiaty przystankowej – ogłosiło stowarzyszenie.
Aplikacja e-parking to tylko dodatek do całości
Komentarz jest jednak wskazany. Poprosiliśmy o niego w rzeszowskim Ratuszu.
– Z tych zestawień wynika, jakbyśmy wydali 15 milionów na telefoniczną aplikację. Tymczasem to cały system monitoringu strefy płatnego parkowania kosztował dokładnie 14,7 mln zł, z czego ok. 400 tys. zł przeznaczone zostało na aplikację. To tylko dodatek do całości – mówi Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – Jest jeszcze jedna istotna rzecz. Miasto zapłaciło zaledwie 15 procent z całej kwoty, reszta pieniędzy to dotacja z Unii Europejskiej.
Cały system to m.in. 388 kamer i 305 czujników detekcyjnych, które bez przerwy zbierają dane o miejscach postojowych. To także 14 kilometrów światłowodu i 21 tablic elektronicznych informujących kierowców o ilości wolnych miejsc na poszczególnych ulicach.
– Starsi kierowcy z aplikacji korzystać nie będą, chwalą sobie jednak dokładne informacje, które wyświetlamy. Monitoring obejmuje ponad 2200 miejsc postojowych, a dane przesyłane są w czasie rzeczywistym – mówi rzecznik prezydenta.
Aplikacja e-parking w Rzeszowie. Średnia ocen: 2,3
Co jednak z młodszymi mieszkańcami Rzeszowa, którzy praktycznie nie rozstają się ze smartfonem? Prawdopodobnie większość o aplikacji po prostu nie wie. W Ratuszu zapewniają, że po wakacjach MATiP uruchomi kampanię informacyjną. Do tej pory w tym temacie zrobiono raczej niewiele. Świadczą o tym liczby pobrań. W grudniu, kiedy media napisały o aplikacji, e-parking ściągnięto 1377 razy, w styczniu 138, w kolejnych miesiącach ani raz nie udało się dobić do 100.
Gorsza informacja jest taka, że ci, którzy o e-parkingu jakoś się dowiedzieli nie zostawiają na projekcie suchej nitki. Aplikację można pobrać m.in. z Google Play. Pierwszą rzeczą, która do tego zniechęca jest ocena wystawiona przez użytkowników. Średnia to 2,3, ponad połowa to „jedynki”.
Nieciekawie jest też w komentarzach. Na 49 opinii zaledwie 11 jest pozytywnych, o jednej można napisać, że jest neutralna, pozostałe 37 osób twierdzi, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowo złym.
Patryk pisze: „Już na starcie jest nieprzyjemna – nadawanie uprawnień przed uruchomieniem. A potem niespodzianka – nie ma wszystkich stref parkingowych.”;
Krystian: „Tragedia… Aplikacja jest tak ciężka w obsłudze, że odechciało mi się przechodzenia pierwszego etapu z udostępnianiem zgody na wszystko co sobie tylko można wymyślić… Nie dziwię się, że nikt praktycznie w Rzeszowie jej nie używa.”;
Adam: „Aplikacja pożera baterie, wymaga działania w tle. Do tego żąda uprawnień do wszystkiego tylko po to żeby pokazać, które miejsca są zajęte? Żenujące, weźcie to zmieńcie bo wstyd na cały kraj.”;
a beteel podsumowuje: „Irytująca, nieintuicyjna i w sumie nieprzydatna”.
Sprawdzamy, jak zainstalować e-parking
Niestety, mają rację. Po zainstalowaniu trzeba zaakceptować regulamin i politykę prywatności oraz udostępnić aplikacji dostęp do telefonu, m.in. „zezwolić na dostęp do zdjęć, multimediów i plików”. Po co? „Dzięki temu zaszyfrujemy Twoje dane w bezpieczny sposób”. Następnie zgodzić się na „Pływające okno”, całkowite wyłączenie oszczędzania energii i wyłączenie optymalizacji aplikacji.
Zostaje jeszcze lokalizacja, przez którą pierwsza próba uruchomienia aplikacji w ogóle się nam nie powiodła. Przy zaznaczeniu opcji „Zezwalaj tylko podczas używania aplikacji” pojawia się kolejna prośba o zezwolenie na dostęp ciągły. Jeśli zostaniemy przy swoim, decyzji już zmienić nie można, a dalej przejść się nie da. Pozostaje e-parking odinstalować, zainstalować ponownie i zgodzić się na wszystko.
Na tych, którzy przez to wszystko przebrną czeka nagroda. Jak pisze Łukasz, w jednym z nielicznych pozytywnych komentarzy: „Po przyznaniu wszystkich niezbędnych do prawidłowego działania zgód aplikacja śmiga aż miło”.
Sprawdziliśmy i to – e-parking na mieście działa świetnie.