
Kandydat na prezydenta Szymon Hołownia odwiedził Rzeszów. Wspominał o Ukrainie, inwestowaniu w przemysł zbrojeniowy i w Dolinę Lotniczą. Na rzeszowskim Rynku starł się też ze zwolennikiem Konfederacji, który udowadniał mu, ze covid to celowa depopulacja, a Putin dobrze zrobił atakując Ukrainę.
Spis treści:
Marszałek Sejmu oraz kandydat na prezydenta RP Szymon Hołownia, z dziennikarzami spotkał się na rzeszowskim Rynku. Konferencję prasową zaczął od informacji, że wczoraj uczestniczył w międzynarodowym szczycie przewodniczących parlamentów w ukraińskiej Buczy.
Bucza nie może się powtórzyć, tak samo jak Wołyń
Żyjemy w czasach, w których wydawało się wielu, że wystarczy krzyknąć – „nigdy więcej wojny” i tej wojny nie będzie. Okazuje się, że to płonne nadzieje, bo cały czas na świecie są ludzie, którzy pokój uważają za aberrację
mówił w Rzeszowie Hołownia.
Podkreślał, że Bucza nigdy więcej nie może się powtórzyć – tak samo jak i Wołyń, a on sam w drodze do Ukrainy złożył kwiaty i oddał cześć pod pomnikiem upamiętniającym setki tysięcy ofiar ukraińskich nacjonalistów sprzed 80 lat.
Dodał, że szczyt był też okazją do rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, o perspektywach jakie widzi w związku z toczącą się tam wojną. Mówił, że dla niego fundamentalną kwestią jest użycie zamrożonych rosyjskich aktywów do tego, żeby wesprzeć ukraińską armię.

Rzeszów stolicą europejskiego bezpieczeństwa
Szymon Hołownia podkreślił, że Rzeszów dziś jest stolicą polskiego i europejskiego bezpieczeństwa, nawiązując do hubu logistycznego w Jasionce i stacjonujących tu żołnierzy polskich i zagranicznych.
– Pamiętacie wszyscy te obawy, które pojawiały się, kiedy wojna na Ukrainie zaczęła się i kiedy zaczęliśmy Ukrainie pomagać? Obawy o to, że rakiety będą leciały na Jasionkę o to, że Rzeszów będzie wystawiony na niebezpieczeństwo. Nic takiego się nie dzieje. Rzeszów jest bezpieczny, a Amerykanów z Patriotami zastępują Niemcy – mówił.
WYBORY: Magdalena Biejat w Rzeszowie: Polska nie jest niczyją kolonią
Zwracał też uwagę na to, że Rzeszów może jeszcze wiele zyskać, dzięki temu, że w Polsce jest prowadzona mądra polityka dotycząca inwestycji zbrojeniowych. Jak mówił – ilość pieniędzy, które będą do wykorzystania na siły zbrojne jest niesłychanie duża.
– 180 miliardów z budżetu, 85 miliardów złotych z Unii Europejskiej, 30 miliardów złotych przesunięte z KPO na fundusz bezpieczeństwa i obrony – wyliczał marszałek.
Podkreślał, że 50 proc. tych pieniędzy powinno być inwestowane w Polsce. Przypominał, że „już nas pewnie nie spotkają takie szczęśliwe momenty, jak kontrakt na Karakale, który wyrzucił Macierewicz, gdzie offset wynosił 100 proc. kontraktu, czyli prawie 11 miliardów złotych”.
– To zostało wyrzucone przez tego niekompetentnego człowieka do kosza, a nasi poprzednicy negocjowali offsety na poziomie 5 procent. Dzisiaj musimy w związku z tym zrobić wszystko, żeby jak najwięcej pieniędzy zostawało tutaj – w waszej Dolinie Lotniczej, w waszych zakładach mechanicznych, w całym tym ekosystemie naukowo-przemysłowym, który Rzeszów przez lata ciężkiej pracy wytworzył – mówił.
Zapowiedział też inwestycje w infrastrukturę o podwójnym zastosowaniu – zarówno cywilnym, jak i obronnym.
Rzeszów potrzebuje podziemnych parkingów, które w razie potrzeby mogą pełnić funkcję schronów. Musimy zbudować setki takich instalacji w całej Polsce
mówił, przywołując jako wzór system fiński.

Oby władze centralne nie przeszkadzały
Podkreślał, że Rzeszów to miasto nastawione na rozwój przemysłu lotniczego i technologicznego. Jest dzisiaj miastem, z którego studenci nie wyjeżdżają, ale zostają i dostają pracę w nowoczesnych przedsiębiorstwach.
WYBORY: Trzaskowski w Rzeszowie. Mówił o COP, Putinie i PiS
Dodał, że Rzeszów w najbliższych latach może liczyć na dofinansowania w infrastrukturę, jeżeli tylko władze kontynuować będą politykę sensownego rozwijania miasta, a władze centralne nie będą w tym przeszkadzać.
Mówił też o potrzebie zrównoważonego rozwoju kraju, który według niego będzie – pod warunkiem, że prezydent nie będzie z Warszawy i będzie rozumiał inne perspektywy, niż tylko perspektywa miasta stołecznego.
Trzeba czuć i rozumieć Polskę, która nie jest z Warszawy. Wiedzieć, jak bardzo bolą niezrealizowane ambicje, jak bardzo boli niesprawiedliwy podział dóbr, jak trudno zgodzić się z decyzją każdego kolejnego sąsiada czy dziecka znajomych, które wyjeżdża, żeby nie wrócić
wyjaśniał.
Propozycja Konfederacji to kanibalizm
Mówił, że nie rozumie działań kolejnego kandydata na prezydenta Sławomira Mentzena z Konfederacji, który odrzucił jego propozycję debaty.
– No chyba, że już komuś woda sodowa do głowy uderzyła, ale świat polityki widział bardzo wielu kandydatów, którzy wygrali wybory dwa miesiące przed wyborami – ironizował.
Odniósł się też do jego wywiadu z Krzysztofem Stanowskim, w którym Mentzen porównał gwałt na czternastolatce do nieprzyjemności.
Czy naprawdę trzeba zmuszać kilkunastoletnie dziewczyny groźbą długoletniego więzienia, aby rodziły dzieci? Kim jest Mentzen, żeby chcieć wsadzać je na dziesięć lat za to do więzienia?
pytał kandydat na prezydenta.
Dodał, że propozycje na rozwój gospodarki Konfederacji to „kanibalizm, w którym bogaci zjadają biednych”. Skrytykował Mentzena za chęć likwidacji 800+, zasiłku pogrzebowego i propozycję płatnych studiów.

Dyskusja na Rynku z fanem Mentzena
Konferencji prasowej przysłuchiwało się wielu przypadkowych mieszkańców miasta. Kilkoro z nich ustawiło się później do wspólnych „selfików”. Jeden z nich, jak się później okazało zwolennik Konfederacji, uporczywie pytał Hołownię, dlaczego chce wysyłać polskich żołnierzy na Ukrainę – „bo to nie nasza wojna”.
Wspieramy Ukrainę, bo dziś Ukraińcy przelewają swoją krew, po to, by pan później nie musiał jej przelewać. Dziś giną po to, by pan nie musiał iść na wojnę. Pomagamy, by pokonali Putina u siebie
tłumaczył cierpliwie Hołownia.
Mieszkaniec Rzeszowa był jednak uparty. Twierdził, że polski rząd nie krytykuje premiera Izraela Benjamina Netanjahu za atak na Palestynę, a wciąż tylko mówi o Putinie. Dodał też, że Putin dobrze zrobił atakując Ukrainę, ale tych słów później się wypierał.
– Ja będę popierał ludzi takiego pokroju jak Mentzen – mówił mężczyzna, dodając jednak, że studia powinny być bezpłatne, a zostać zasiłek pogrzebowy powinien zostać.
Mówił, że zagłosuje na kandydata Konfederacji za jego podejście do pandemii koronawirusa i za to, że polski rząd wtedy „dojeżdżał przedsiębiorców”.
– Przecież covid to depopulizacja ludzi. Covid tylko normalna grypa. Powstał, bo jest za dużo ludzi na świecie – przekonywał zwolennik Mentzena.
– Moja teściowa na to zmarła, to była moja osobista tragedia. Zmarł panu ktoś na covid? To niech się pan nie odzywa – zakończył ostro dyskusję marszałek.
Sprawdź! Jesteśmy na Facebooku i Instagramie.

