
Podkarpaccy rolnicy boją się, że Europę zaleje tańsza i niebezpieczna dla zdrowia żywność z Ukrainy. – Nie będziemy w stanie z nią konkurować – mówił w Rzeszowie Robert Sówka, hodowca z okolic Dynowa.
Spotkanie poświęcone nowej umowie stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą i jej wpływie na polskie rolnictwo zorganizował w piątek przed południem Adam Dziedzic, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego. Na konferencję zaprosił podkarpackich rolników, którzy podzielili się swoimi obawami.
Dziedzic przypomniał na początku, że obowiązujące obecnie regulacje handlowe wygasają 5 czerwca. Podczas spotkania podkreślano brak transparentności w procesie przygotowywania nowego dokumentu.
– Po raz pierwszy ta umowa jest przygotowywana bez informacji i bez konsultacji z organizacjami rolniczymi – powiedział poseł Dziedzic.
POLECAMY: To już rok. Jak pracują w Sejmie posłowie z Podkarpacia? Sprawdziliśmy
Chcą żywności wysokiej jakości
Czego najbardziej boją się podkarpaccy rolnicy? Przede wszystkim tego, że zaleje nas żywność wątpliwej jakości.
– Zależy nam przede wszystkim na wysokiej jakości produktów, które będą na polskim rynku. Nie chcemy niespodzianek – przekonywał Grzegorz Majka, rolnik spod Sanoka. – Nie tak dawno mieliśmy już sytuację, że zboże z Ukrainy, w tym zboże techniczne, zalało nasz rynek. Przecież z tego półproduktu był chleb na naszych stołach. Nie chcemy powtórki, przecież tu chodzi o nasze bezpieczeństwo żywnościowe.
Rolnicy z Podkarpacia obawiają się też, że konkurencja będzie nieuczciwa.
– Otwarcie unijnego rynku na produkty rolne z Ukrainy doprowadzi do niekontrolowanego zalewu Europy tańszą i niebezpieczną dla zdrowia żywnością. Nie będziemy w stanie konkurować z tymi produktami, ponieważ Ukraina nie musi przestrzegać europejskich norm produkcji – powiedział nam Robert Sówka, rolnik z okolic Dynowa.
Zaapelował przy okazji do wszystkich polityków zasiadających w Parlamencie Europejskim, by bez względu na przynależność partyjną, stanęli po stronie rolników.
Nowa umowa UE – Mercosur kolejnym zagrożenie?
Podczas konferencji wskazano także na inne zagrożenie – umowę o wolnym handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj).
– Polscy rolnicy zostaną ściśnięci w imadło – z jednej strony tanimi produktami z Ukrainy, a z drugiej z Ameryki Południowej – alarmował Adam Dziedzic i zapowiedział dalsze działania. Efektem ma być wypracowanie wspólnego stanowiska, które trafi do Komisji Europejskiej i europarlamentarzystów.
– Ukrainie trzeba pomagać. Mamy tego świadomość, ale nie możemy tego realizować kosztem niszczenia własnego rolnictwa – zakończył stanowczo spotkanie.