Na razie wody w kranach w Rzeszowie i Krośnie nie brakuje. W zbiorniku Besko, z którego korzysta Krosno, jest jednak mniej niż jedna piąta wody, którą zwykle mieści.
W Wisłoku w Rzeszowie płynie coraz mniej wody. Czy przez suszę zabraknie jej w kranach?
W zatoce w Wołkowyi turyści spacerują po odsłoniętym dnie Jeziora Solińskiego, w Wisłoku wody jest coraz mniej. Czy przez suszę, która trwa na Podkarpaciu od maja, mieszkańcom zabraknie wody w kranach? Sprawdziliśmy stan rzek i zbiorników, z których korzystają wodociągi Rzeszowa i Krosna. Susza hydrologiczna na Podkarpaciu to fakt czy mit?

Po ostatnich deszczach w większości rzek w regionie przybyło wody, ale suszy to nie zakończyło. IMGW ogłasza ostrzeżenie o suszy hydrologicznej, gdy przez co najmniej 10 dni rzeki niosą mniej wody niż średnio w najsuchszych okresach z wielu lat. Na Sanie poniżej ujścia Wiaru takie ostrzeżenie obowiązuje od 5 maja, na Wisłoku od 1 czerwca. 9 października IMGW objął ostrzeżeniem także górną Wisłokę.
Rzeszów pije wodę z Wisłoka i ze studni głębinowych
Gdy we wrześniu pytaliśmy Wody Polskie o Wisłok, podały, że 21 września przez Rzeszów płynęło 3,58 m3 wody na sekundę. Według IMGW 12 października było to już 3,19 m3, czyli o ponad jedną dziesiątą mniej.
MPWiK pobiera wodę dla mieszkańców z Wisłoka. Według Wód Polskich spółka ma też studnie głębinowe.
Krzysztof Gwizdak, zastępca dyrektora ds. ochrony przed powodzią i suszą w RZGW Wód Polskich w Rzeszowie, zwraca uwagę na różnicę między zbiornikami. Solina i Besko chronią też przed powodzią, dlatego to, ile wody z nich wypuszczać, regulują ustawowe przepisy. Zalew w Rzeszowie takiej roli nie ma.
- Tutaj piętrzenie jest utrzymywane na stałym poziomie. Ile wody dopływa, tyle samo odpływa. Jeżeli chodzi o objętość, ilość dyspozycyjną, nie ma problemu na rzeszowskim zalewie - mówi nam Krzysztof Gwizdak.
Od 15 września Wody Polskie odmulają zalew. Pływająca pogłębiarka ma wybrać z dna ponad 22 tys. m3 osadów. Po odmulaniu w 2022 r. zbiornik mieści dwa razy więcej wody niż wcześniej. Tegoroczne prace mają tę pojemność utrzymać. Potrwają do 15 grudnia i będą kosztować blisko 3,85 mln.
W Besku nad ujęciem wody dla Krosna zostało 5,5 m
Wodę z Beska, czyli Jeziora Sieniawskiego na Wisłoku, korzystają wodociągi Krosna i okolicznych miejscowości. 12 października w zbiorniku było 1,6 mln m3 wody. Pełny mieści 8,4 mln m3, ponad pięć razy więcej.
21 września lustro wody było prawie 7 m wyżej niż najniżej położone ujęcie wody pitnej. Wody Polskie zapewniały wtedy, że dostawy wody dla mieszkańców są zabezpieczone. Do 12 października poziom spadł o kolejne 1,4 m. Z naszego przeliczenia danych Wód Polskich wynika, że nad ujęciem zostało ok. 5,5 m wody.
Już 10 sierpnia Wody Polskie zaczęły wypuszczać z Beska mniej wody. Od tego dnia elektrownia i hodowcy ryb muszą ograniczać albo wstrzymywać pobór wody. Ograniczenia nie dotyczą wody dla mieszkańców.
10 września przedstawiciele RZGW spotkali się w Krośnie z przedstawicielami 12 samorządów, do których wodę dostarcza Krośnieński Holding Komunalny. Gwizdak przedstawił tam plan zmiany zasad, według których pracuje zbiornik.
- Nowe zasady wyglądałyby w ten sposób, że w okresie letnim i jesiennym w zbiorniku byłoby zmagazynowane około półtora miliona metrów sześciennych wody więcej niż obecnie. To dodatkowy zasób dyspozycyjny. Jest to spora ilość - tłumaczy Gwizdak.
Wody Polskie złożyły już w Ministerstwie Infrastruktury wniosek o nowe pozwolenie wodnoprawne z projektem nowej instrukcji gospodarowania wodą w Besku. Zapewniają, że zbiornik będzie chronił przed powodzią tak samo jak dotąd.
Woda z Soliny zasila San, z którego korzystają Sanok i Przemyśl
Po deszczach poziom Jeziora Solińskiego trochę się podniósł. 12 października lustro wody było jednak prawie pół metra niżej niż 29 września. Tak wynika z naszego porównania raportów Wód Polskich.
Wody w jeziorze ubywa nie tylko przez suszę. Piotr Walko, dyrektor Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce, mówił 6 października w Polskim Radiu Rzeszów, że Solina ma wypuszczać wodę do Sanu także w czasie suszy. Jak tłumaczył, ta woda podtrzymuje życie w rzece.
Z Sanu korzystają wodociągi Sanoka, Dynowa, Przemyśla, Jarosławia i Niska.
Właściciele płytkich studni mogą mieć kłopot z wodą
Susza dotyka też wód pod ziemią. Państwowy Instytut Geologiczny wydał dla Podkarpacia ostrzeżenie przed niskim stanem wód podziemnych. Obowiązuje ono do końca października. Jeśli dalej będzie padać za mało, właściciele płytkich studni mogą mieć kłopot z czerpaniem z nich wody.
- Kto mówi, że zmian klimatu nie ma, jest w wielkim błędzie. Pokazuje to choćby średnia temperatur, to jest udowodnione. Zresztą sami to widzimy, ponieważ zimy są bezśnieżne - dodaje Krzysztof Gwizdak.
Udostępnij ten artykuł




